Wrócili. Nie wszystkie oczywiście, ale te z pierwszej partii pozostały. A co najważniejsze, rozmnożyły się.
W rezerwacie przyrody Elmley w hrabstwie Kent w 2026 r. wypuszczono na wolność 33 bogowie. Nie tylko ich wypuszczono. Wychowywano je w niewoli ręcznie. Było to celowe i ryzykowne posunięcie, mające na celu ponowne wprowadzenie tego szczególnie zagrożonego gatunku biegnącego ptaka na nizinne obszary Wielkiej Brytanii. Teraz menadżer obiektu Gareth Fulton nazywa sukces „po prostu ekscytującym”, ponieważ ptaki z poprzednich wydań połączyły się w pary. Wróciły do miejsca, w którym się wykluły i zaczęły zakładać gniazda.
Dlaczego to ma znaczenie? Spójrz na liczby. Brytyjskie badanie ornitologiczne odnotowało nieustanny, 50% spadek liczebności chrześniaków od 1995 roku. W ciągu trzydziestu lat straciliśmy połowę populacji. Statystyki te zdecydowanie umieszczają chrześniaka na czerwonej liście gatunków zagrożonych. To nie tylko piękny ptak z długim dziobem; Jest to gatunek, który szybko zanika.
„Do niedawna bożki mogły zakładać gniazda na prawie każdej łące kośnej” – powiedział BBC opiekun bożków Simon Higgs.
Ten czas minął. Rolnictwo się zmieniło. Krajobraz się zmienił. Pojawiły się nowe drapieżniki. Stare metody nie mogły już uchronić bogobojnych przed zmianą praktyk rolniczych.
Projekt renowacji Godwit w południowej Anglii pojawił się na scenie. Elmley to tylko jedna z trzech licencjonowanych nieruchomości biorących udział w projekcie. Naturalna Anglia dała im pozwolenie na zbieranie jaj i hodowlę piskląt. To jest interferencja. Niektórzy mogą nazwać to sztucznym. Ale kiedy alternatywą jest wyginięcie, sztuka staje się ostatnią pozostałą strategią.
Opiekunowie tacy jak Simon Higgs znają trudną rzeczywistość ptaków gniazdujących na ziemi we współczesnej Wielkiej Brytanii. Nie mają odosobnionego miejsca. Siedzą na zewnątrz. I przegrywają. Wzrost liczebności drapieżników w połączeniu z intensyfikacją praktyk rolniczych doprowadził do zniszczenia cyklu naturalnego. Projekt ma na celu wypełnienie tej luki.
Czy to działa? Przynajmniej w Elmley. Dowody leżą na mieliźnie. Powstały pary. Znaleziono gniazda. Jaja zostały złożone.
Czy to kompletne rozwiązanie? Najprawdopodobniej nie. Nie jest możliwe odchowanie wystarczającej liczby piskląt, aby zastąpić naturalny odpływ piskląt we wszystkich nizinnych obszarach Anglii w ciągu jednej nocy. Ale to jest początek. Świadczy to o tym, że ptaki uznają bezpieczeństwo rezerwatu. To pokazuje, że metoda jest skuteczna.

























