Chiny zrobiły to pierwsze.
A może nie to. Wysłali na orbitę syntetyczne analogi. Sztuczne embriony ludzkie, jeśli użyję właściwego określenia. Są to żywe skupiska komórek macierzystych, które wyglądają jak wczesne życie, ale nigdy nie rozwiną się w nic więcej.
Stacja Tiangong przyjęła ich 11 maja we wczesnych godzinach porannych. Byli częścią konwoju towarowego Tianzhou 10. Około 7 ton różnych ładunków. Jedzenie, paliwo, skafandry kosmiczne i wreszcie te małe biologiczne tajemnice.
Cel jest jasny. Chcemy żyć poza Ziemią. Na Marsie, na Księżycu. Ale nie możemy tego zrobić, jeśli nie możemy się rozmnażać. Mikrograwitacja zakłóca procesy fizyczne. Promieniowanie uszkadza DNA. Czy dziecko może rosnąć, gdy grawitacja jest „niewłaściwa”?
„To nie jest prawdziwy ludzki embrion”.
Takie oświadczenie wydał Yu Leqian, badacz z Chińskiej Akademii Nauk. Wyrażała się bardzo jasno w kwestiach etycznych. Żadnych owoców. Żadnego dziecka. Tylko modelka.
Struktury te naśladują 14–21 dni rozwoju. To trudny okres, kiedy zarodek przyczepia się do ściany macicy lub dzieli na warstwy. Okres implantacji i gastrulacji. Żargon naukowy określający moment, w którym komórki zaczynają wyglądać jak coś, a nie tylko zlepek.
Spędzili tam pięć dni.
Pięć dni przed gwałtownym zamarznięciem. Następnie wróć na Ziemię. Potem analiza.
Grupy lądowe hodowały identyczne okazy w Chinach. Grupa kontrolna. Nie można ufać danym kosmicznym bez punktu odniesienia. Porównaj komórki orbitalne z ziemskimi. Znajdź czynniki zmienne. Wpływ promieniowania. Stres grawitacyjny. Yu nazwał to „identyfikacją czynników wpływających na wczesny wzrost”.
Bardzo powściągliwy.
Razem z nimi w podróż poszły zarodki zebry i myszy. Tianzhou 10 wystartował z Wencheng około 20:14. Czas wschodni. Około pięciu godzin przed dokowaniem. Statek jest potężnym urządzeniem, podobnym do statków towarowych ISS, które widzieliśmy setki razy. Tyle, że jego obciążenie jest inne.
Dlaczego to jest ważne?
Bo turystyka kosmiczna to nie science fiction. Ludzie będą latać. Ludzie potrafią… ulegać impulsom. Eksperci ostrzegają, że seks w stanie nieważkości jest nieunikniony. A dzieci mogą za nim podążać. Albo przynajmniej próbować zajść w ciążę.
A kosmos jest obojętny na nasze pragnienia.
Wysoki poziom promieniowania. Niska grawitacja. Niedawne badania wykazały, że plemniki ulegają dezorientacji z powodu braku grawitacji. Po prostu błąkają się losowo. Nawożenie kończy się niepowodzeniem. Ponadto komórki macierzyste na orbicie starzeją się szybciej. Zużywają się, zanim będą mogły spełnić swoją funkcję.
Yu zastanawiał się, czy „nagły brak” grawitacji wpływa na życie, które wyewoluowało pod jej wpływem. Najprawdopodobniej tak. Oś ciała kształtuje się wcześnie. Głowa. Ogon. Struktura. Naruszenie tego spowoduje, że plan rozwoju zakończy się niepowodzeniem.
Czy w ogóle możliwe jest rozmnażanie się poza Ziemią? Naturalnie – mało prawdopodobne.
Prywatne firmy już rozważają zestawy do sztucznego zapłodnienia dla Marsa. Hodowla dzieci in vitro w cynowych beczkach. Brzmi jak fabuła z Czarnego Lustra. W rzeczywistości jest to kwestia logistyki.
Mamy teraz dane z pięciu dni. Zarodki są zamrożone. Próbki wracają do domu. Dowiemy się, jak zachowywały się komórki, gdy przestała działać grawitacja.
Nie będziemy jednak wiedzieć, czy dziecko przeżyje po urodzeniu. Lub w trakcie edukacji. O pierwszym tygodniu naśladowczego życia dowiadujemy się dopiero.


























