Zapasowy łazik marsjański NASA kieruje się na Księżyc

5

Dziś przyszła ważna wiadomość. Albo przynajmniej interesujące.

30 czerwca NASA opublikowała aktualizację programu Artemis obejmującą dwa bardzo różne tematy. Po pierwsze, agencja wyznaczyła nowych partnerów handlowych do transportu ładunków naukowych na Księżyc. Rutyna. Po drugie, wpadli na śmielszy pomysł: wysłanie zapasowego łazika o napędzie atomowym z programu eksploracji Marsa bezpośrednio na południowy biegun Księżyca.

Tak, łazik marsjański. Na Księżycu.

Odprawę poprowadził na żywo administrator NASA Jared Isaacman. Nazwał tę strategię „korzystaniem ze sprawdzonego podręcznika”, który sprawdzał się w latach sześćdziesiątych. W istocie nawiązuje do logiki programu Apollo: nie trzeba od razu skakać przez przeszkody. Najpierw przetestuj. Brzmieć. Możliwe, że szybko się mylisz.

„Jest jeszcze jeden” – zażartował, nawiązując do słów Yody z Gwiezdnych Wojen.

Mówimy o PROMISE (łaziku polarnym do obserwacji, mapowania itp.). Poprzednio nazywało się to Optymizm. Dobra nazwa dla stanowiska testowego. PROMISE powstał w Jet Propulsion Laboratory (JPL) i jest podobny pod względem wyglądu i funkcjonalności do łazików Curiosity i Perseverance, ale pozostaje na Ziemi. Inżynierowie używają go do debugowania oprogramowania i testowania sprzętu przed przesłaniem kodu prawdziwym odkrywcom Marsa. To jest próba generalna.

Teraz? NASA chce przenieść tę scenę prób i wysłać ją na odległość 380 000 km.

Pomyśl o logistyce. Wysyłasz na Księżyc zapasowy łazik i nagle nie masz już ziemskiego odpowiednika dla swojej marsjańskiej floty. To brzmi ryzykownie. Ale Izaakman widzi w tym korzyść. Sprzęt już istnieje. Podatnicy już za to zapłacili. Wytrwałość i ciekawość nadal są obecne na Marsie, funkcjonują prawidłowo i zdrowo.

„I zadano pytanie” – powiedział – „a co, jeśli wyślemy to na Księżyc?”

To sprytne rozwiązanie złożonego problemu. Większość przyszłych misji księżycowych opiera się na energii słonecznej. Na południowym biegunie Księżyca panele słoneczne nie działają dobrze. Dlaczego? Ponieważ słupy są w długich cieniach. Ciemność może trwać kilka dni. Albo tygodniami. PROMISE posiada RTG (radioizotopowy generator termoelektryczny). Przekształca ciepło powstałe w wyniku rozpadu plutonu na energię elektryczną. Nie wymaga słońca.

Baza Artemis będzie zlokalizowana właśnie w tych zacienionych rejonach, gdzie planowane jest poszukiwanie lodu wodnego. Panele słoneczne zamarzną (przestaną wytwarzać energię). Baterie jądrowe nie będą migać.

Tymczasem krajobraz komercyjny się zmienia.

Firmy Astrobotic, Firefly Aerospace i Intuitive Machines otrzymały kontrakty na cztery zrobotyzowane lądowniki. To nie tylko piękne prototypy. Są to działające instrumenty, których zadaniem jest dostarczanie ładunków naukowych na powierzchnię przed przybyciem ludzi.

Wpisuje się to w inicjatywę CLPS. Do 2029 roku NASA planuje do 20 startów. Wszystko komercyjne. Wszystko jest zasilane energią słoneczną. Z wyjątkiem, oczywiście, zapasowego łazika.

Oto aktualny skład.

Lądownik astrobotyczny Griffin 1 otrzymał dwa kontrakty. Jedna z nich zakłada dostawę łazika Astrolab FLIP pod koniec 2026 roku.

Lądownik Nova C firmy Intuitive Machines i Blue Ghost firmy Firefly również znajdą się w harmonogramie startów w nadchodzących latach.

Każdy lądownik wyposażony jest w co najmniej trzy instrumenty specyficzne dla NASA.

  • SCALPSS: Zestaw kamer. Badanie strumieni spalin silnika. Musimy wiedzieć, jak emisje z lądowania wpływają na pył księżycowy. Niebezpieczne latające cząstki mogą zniszczyć moduły mieszkalne.
  • LRA: Laserowy układ odblaskowy. Testuje technologie pozycjonowania. Pomaga lądownikom określić ich lokalizację.
  • LETS: Liniowy spektrometr transferu energii. Mierzy promieniowanie. Zarówno na orbicie, jak i na powierzchni.

Carlos Garcia-Golan, kierownik programu bazy księżycowej, ujął to jasno:

„Wiemy dużo o Księżycu… ale nie tyle, ile potrzebujemy, aby rozpocząć przygotowania do wysłania tam ludzi”.

Nie jest przeciwny zwrotowi w kierunku PROMISE. W rzeczywistości uważa, że ​​właśnie tym powinna zająć się NASA. Motto JPL brzmi: „Ryzykuj wielkie rzeczy”. Wysłanie zapasowego łazika na inne ciało niebieskie nie jest standardową procedurą. To niekonwencjonalne. Może nawet trochę szalony.

„Dokonujemy niemożliwego” – powiedział Garcia-Golan.

Daje do myślenia. Czy najlepszym sposobem na zbudowanie bazy księżycowej jest podążanie za planem czy improwizacja przy użyciu tego, co już jest w laboratorium?

Harmonogram Blue Origin dodaje warstwę niepewności. Ich rakieta New Glenn eksplodowała podczas testu w zeszłym miesiącu. Ich lądownik Blue Moon miał poprowadzić wyścig. Teraz? Zobaczymy, czy Dev Limp podtrzymuje przekonanie, że nowa premiera nastąpi w tym roku.

Na razie PROMISE czeka. Siedzi tam. Oczekiwanie na spotkanie. Mars? Albo Księżyc?

W każdym razie przestrzeń wygląda na nieco mniej pustą.